| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Kategorie: Wszystkie | Inne rzeczy | Wiersz
RSS
piątek, 09 listopada 2007
Wiersz 24
Ten wiersz napisałem gdy zgubiłem okulary

Grzebiąc w ciemnych okularach
Patrzę na świat ołowiany
patrzę na jego surowe krystaliczne patelnie pogromców
patrzę i czuje
kolaboranckie pocztówki uniesienia kartoflanej koszuli troglodytów

Widzę i patrzę na tekturowe zatrzaski motyli z drewnianych głośników
co tylko marzną na bananowej makulaturze
Krzyczę, gryzę, UMIERAM !!!!
pietruszka zabawia się puszczaniem marynowanych piardnięć
a pstrągi uniosły wazelinową nienawiść do marchewki z drutu

konie zachłanności faszerują konwaliowe widły za marne grosze
mędrcy wygryzają podeszwy natchnienia i rwą kwiaty segregatorów
patroszą się tokarki
komplikują orążadowe klucze do pocałunków
gołębie kopią zasadzki na futbolowe kopniaki
a wszyscy naprawdę wszyscy
zwiędli w słońcu propagandy
choć
kalendarze ćwierkają o snopowiązałkach !

23:23, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 października 2007
Wiersz 23
Ten wiersz napisałem gdy miałem długopis, ale zgubiłem kartkę, więc jest to inny wiersz niż go napisałem wpierw.

BŁAZEŃSTWO MOTYLOWEGO KLEJU

Szumią żyletki obłędu zastrzyków
Zagmatwane kominy zazdrości
kręcą spojrzeniami w cieście zapadni
i tylko wiatr jesienny może je wyciąć
... z zadumania łodzi podwodnej

Zaufane ropuchy kupują kwaszone pocztówki
gdy koty złudzeń szyją mroczne koleiny
a pogardzanymi kalafiorami rzucają nici
... w tych co nie zjedli nożyczek zauroczenia

Niosę więc Ci te granitowe maki
Kładę mruknięcia makaronów zachwytu
Poluję na równowagę dymowych gwiazd
i zapinam cyfrowe pasztety donosicielstwa
... z czystego lenistwa

Tak jakby to był porzeczkowy dżem
Tak jak w miłości kropideł do czkawki

Nie dam Wam wytchnienia !!!
Wy Nieudacznicy z mączki rybnej !!!

Kupcie sobie klej do moczenia ciekawości !!!

14:06, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 października 2007
Wiersz 22
Ten wiersz napisałem gdy nie miałem długopisu. Potem go napisałem, gdy go znalazłem, ale to już był zupełnie inny wiersz. Ale czy to ma znaczenie?

Wokół problemów natrysku
Bujają się panierowane mrówki w kwadratach nudy
zagony nagietków sieją problemy natrysku
kolorowe parasole zmywają gładkie soki
a kaktusowe pudle wieją zagładą herbaty

a ty
a ty tylko
ty grasz na strunach zakładników jagodowych malin
ty czeszesz suknie żałobne podwodnych wodociągów
ty płacisz straganami zdrady za oddechy nagości
ty malujesz pocałunki liściastej margaryny ze szklanej miłości
i twe szczupłe kalosze kopią karłowate gazociągi wzwodów
kapie ci słuch
gotują ci się spojrzenia
pękają ci westchnienia
mruczą ci paznokcie w zalotach

a ja
a ja tylko
ja mknę po strzałach kołder uniesień
ja śpię zachłannością mikrofonów z bazaltu
ja wołam kłębiaste pagony cebulowych generałów
ja gubię łokcie wagonów zapachów
i me kroki toną w marmurowych listach z dalekich stron
drga mi prąd
milkną me kalendarze
więdną mi kapcie
błyska mi bicie serca w kolejce do kasy kamieniołomów

i wszystko wokół pociąga kałuże omdlenia
i pakuje zwierzęce żądze roztrwonionych pudeł
i wciska się napastliwy wentylator powikłanych zebr
do podziemnego wstydu

to już jest parabola przemilczeń
to już jest koszula zabezpieczeń

18:27, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 sierpnia 2007
Wiersz 21
POCIĄGINÓGKOLEJARZA

pociąginógkolejarza kojarzą świadomie śmietanę z bananową solą
kojenie reklamowego fortepianu zmaga się z nocną kapustą
tylnej podkowy wybrakowanego parowozu pochlebstw
gra maszynka do ostrzenia noży na podkładach kolejowych
grają trąby pochwalne dla szklanki piwa pocztówkowego zająca

rumaki gwiezdnych podpasek
chleb jaskółczy i proszek do prania bieli z bielizny
wątroba Nefretete i kluski Nerona

Wiemy to już wszyscy !!!
komunistyczne pocałunki nazębnego kamienia z wargami sromowymi
nie mogą przynieść żelbetowego pojednania zawiasów cła zaporowego
Penisy gwiazd z telewizora szukają nowych kanałów dystrybucji
Odbyty fabrycznych taśm produkcyjnych zalewają nas kolejną falą
promocyjnego kału do koniecznego kupienia - pełna satysfakcja
Musisz się skusić, zamów kamatrafotobrax super premium dostaniesz
chiński wibrator do dupy gratis i chusteczki do obtarcia gęby po zrzuceniu
zapasu rzygowin z jelit nabrzmiałych od wazeliny
każdy ci się tam pcha
Kup gazetę dowiesz się na jaki kolor srała dziś Barbie
kogo zerżnął prezenter nowego talk szołu
z kim puściła się ta od pagadanek o sławnych ludziach
i o której to wszystko można zobaczyć na żywo w TV

Dobrze że jeszcze są programy o testerach burdeli
można przynajmniej dowiedzieć się gdzie dobrze dają
no i dobrze, że ogórkowe motyle nie stają w gardle jak się je
popija wodą od sztucznych kwiatów
Płyną rzeki burakowych przemilczeń
Bujają się nitowane kalosze na kaktusowych hulajnogach
latają gumowe ptaki serdecznego mam cię w dupie
pękają morelowe prezerwatywy kangurowych zwątpień
i klejone marchewki zatwardzenia dłubią w zapachowych zębach
zgwałconych radioodbiorników zamętu parafiny.


Britney Spears, niebo, wiersz, poezja, literatura
13:02, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Dodaj komentarz »
Wiersz 20
Krawężniki złudzeń

Bojkot wyborów przedpołudniowego prezydenta
Krodyli się jak wanna na oceanie słońc zachwiania
pojezierze splecionych mew rozłąki
wyłania się z morza krwawego buta błazna królewskiego
Dano nam już raz spokój z tektury falistej
teraz chcemy wojny
Budzi się w nas ...

Budzi się w nas
chleb marnotrawstwa kabaretowego pojednania
Budzi się w nas
kotlet mielony ze zwęglonej kapusty pasierbicy anioła
Budzi się w nas
fasola bursztynowych porównań z bułki tartej

Gniecie cię poczucie ryzyka fortepianu chamstwa
Gniecie cię bluzganie pokojówek z różowej wazeliny
I będzie cię gniotło aż rozpędzisz je jak stado klamek

Pokraczne muszelki błazeństwa telewizorów
Poławiacze pereł do czyszczenia butów
Kożuchy bezprawia pędzonego jak tani bimber z Luwru
Odblaskowe światełka do dłubania w zębach goryli z drewna
Karły z mchu, prawnicy z budyniu, ministrowie z kaszy mannej
tną się grubiańskimi porównaniami z mięsa antylop trudu
tak szybko, jak mgławice kołder z głębin oceanów
tekturowe zakonnice i druciani księża noszą na noszach
bananowe prześcieradła pocałunków na dobranoc
jak w bajce
a to przecież rzeczywistość
to dzień nasz powszedni
to codzienność jak pielęgniarka w lodówce amuletów

Nie będzie przebaczenia
Chcemy wojny
Budzi się w nas ...

Pokazujemy sobie podeszwy uniesienia i klejnoty zamachów
A uciekają nam sprawy istotne
Czekoladowi strażacy, betonowe buraki ze smoły
Bombardowania nabiału milionem niepotrzebnych pytań
Gubienie nożyczek rozkoszy i kopanie studni zmysłowości
Tworzenie krabów mahoniowego burdelu pokory
Kurczenie się glinianych radiostacji pożądania kiełbasy wolności

To nie może tak być
Chcemy wojny. Budzi się w nas pożądanie do pasztetowej


poezja, wiersze, sztuka nowoczesna, Britney Spears
11:24, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 kwietnia 2006
Wiersz 19
Quamatrfaltaronofobia

Ten wiersz dedykuję mojemu przyjacielowi z pracy, który właśnie kupił samochód na raty

Quamatrfaltaranofobia jest chorobą dziedziczną
dziedziczy się ją od pojemników na kanapki ze szkoły
polega ona na przejmowaniu się rzeczywistością
objawy są następujące:
grzmienie w uszach
regularne wypisywanie się długopisu w piątki
i zacinanie się 5 w kalkulatorze
leczyć trzeba się następującymi metodami:
regularnie w poniedziałki malować czajnik na żółto
podlewać kota nawozem dla pszenicy o 19.15 codziennie
i zakopać dmuchany materac przed najbliższym kościołem
Ważne jest aby to był najbliższy kościół. Trzeba obliczyć.
Objawy miną gdy tylko materac zacznie siwieć od gleby
można to sprawdzić odkopując go ale ryzykujesz,
że trzeba będzie zacząć kurację od nowa
To wszystko choć trudne naprawdę pomaga
nie będziesz się musiał martwić tysiącem spraw
chuj cię będą obchodziły wahania koniunktury
czy kolejne auto starej Wiśniewskiej
jedyne co ma znaczenie w tej sytuacji to to by się wysrać
i starannie podetrzeć dupę tak by ci nie waliło stolcem z rowu
bo źle się żyje ze smrodem z dupy.
Kwiaty więdną i piwo gorzej smakuje, nie mówiąc o kaszance
tu ci ślinka cieknie do zupy ogórkowej a tu zapach gówna.
Tak w ogóle rzeczywistość sama w sobie wali stolcem
więc dlatego obywatelu myj dupę, nie dodawaj stolca do życia
i tak jest go tam tak dużo.

Britney Spears
20:33, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Komentarze (8) »
środa, 20 lipca 2005
Wiersz 18
Jak czekałem na gwoździe

Wiersz ten napisałem w samolocie do Montrealu w którym nie byłem, ale byłem za to w Białymstoku

Ukryty w odległej odnodze twych rajstop chciwości
liczyłem koncentraty pomidorowe kineskopów
Schowany w przenośnej kieszeni strzykawki z gliny
oddychałem zawiłymi zatrzaskami poniedziałkowych papug

Tak ! Wiem ! Nosiłaś wtedy obcęgi zbratania
Wiem ! Mówiłaś ! Nie dla mnie ten koper !
Kolejny helikopter goryczy
On wie ! Ja też wiem !
Mówiłaś przecież - bzyczy durszlak pogardy
On miał gdzie iść ! Ja nie ! Wiedziałaś !!
Patologia barometrów nie jest moją żyrafą !

Dziś wiem ! On wie ! Ty wiesz ! Wy wiecie i oni wiedzą !
Krokodyle nie jedzą spinaczy koszul opętania
Parówki Mojżesza nie koszą szelek z poliuretanu
a patelnie zniszczenia sieją zagony różowej polopiryny.
Wiemy chyba to wszyscy ! Nie dla Salomona patelnia !
Tak jak i on tak, ty też nie nalejesz z niej tych gwoździ !
Grają w karty podrywacze owadożernych magnetofonów
w popłochu budzików do mieszania zajęcy zdrady
Tak po cichutku, żeby bez śladu, Copa Cabana i Fidel Castro
Przekupni poławiacze maszyn do pisania wyrywają sobie zęby
z włosów obłudy rajskich ptaków a termosy porachunków
malują nogi wodą sodową z jeziora Titicaca
kichają nitką dentystyczną oprawki do okularów wzbudzeń
cewki moczowej przy śpiewie hulajnogi dla krewetek.
Tak wiem nie tak miało być ! Dionizos nie kupił wina dla Hermesa
On wie też ! Barszcz tkwi w batyskafie dla
elektrycznego pinokia z bułki tartej.


Britney Spears
16:44, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 18 lipca 2005
Wiersz 17
SMUTEK TROPIKÓW

ten wiersz powstał pod wpływem przeżyć w trakcie wizyty w Kongo w którym nie byłem

Grający na pietruszce nie moczą nóg w cieście porcelanowych liczydeł
Kąpią się w gramofonach tlących się żarem słonecznego piekła
Kapie im z głów maślanka do podcierania tyłków niemowlakom gdy
się najedzą wiśniowego pochlebstwa z brunatnych gazet optymizmu


Burczy w brzuchach karmazynowym butelkom do taniego wina
Kurczy się listopad w tle zaściankowej kolonii imperatora z kauczuku
Ładujesz swoje baterie kawą do prania brudnej wody z Kongo
a tymczasem twój osiołek zjada ci ostatni traktor


Tragarze wędrowni niosą na głowach rzeźby lepszego jutra
Zmącone horyzonty wszystkich dwóch stron świata znikają z braku czasu
Koronkowe zagony jadowitych owadów pożerają ostatnie minuty trwania
a woda zmienia swój skład chemiczny


i odlatuje
do chwili przeszłej
do czasów minionych
gdy nie działały zszywacze do życiorysów
gdy nie brakło pomidorowego optymizmu
a katapulty stały jeszcze nie zmontowane w poczekalniach


Britney Spears
13:31, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Komentarze (4) »
GENEZA bloxa
Wiersze powstały na stronę wiersze od kurwy nędzy

Ale jako, że tam zamykane są strony, gdzie nikt się nie loguje, więc przeniosłem je tu. Kiedyś kurwa dostanę za nie nobla, albo pulicera, a może oskra albo coś.

TREŚĆ starej strony:
POZOR! znajdujesz się na dezajnerskiej stronie artystycznej

wiersze od kurwy nędzy

Parę słów o mnie
Jestem poetą i jako poeta piszę wiersze. Moje wiersze nie są o niczym. Są zazwyczaj o ważnych rzeczach i tylko traktują o niczym. Wiersze zacząłem pisać, bo zachęcony radami przyjaciół odczułem potrzebę zostania artystą. Moi przyjaciele pracują w warszawskich mediach i wiedzą dobrze co jest dobre, a co jest złe.
Wczoraj w knajpie po szklaneczce zacząłem mówić wierszem i powiedzieli mi, że moje strofy mają coś w sobie. Cała ekipa uznała to za znak, że mi pisane jest właśnie pisanie wierszy. Chciałem spełnić się w pisaniu blogów i dziennikarstwie muzycznym (znajoma szefuje w piśmie muzycznym), ale skoro mam taki talent to co zrobić, zostałem poetą. Moje wiersze są raczej genialne, ale się nie upieram. Możecie powiedzieć, że są świetne, też się nie obrażę.
Literatura polska, sztuka nowoczesna, nike, stasiuk, wiersz, britney spears
13:10, tytus.de.zoo , Inne rzeczy
Link Komentarze (3) »
Wiersz nr 16
Wiersz nr 16 oryginał


Tu wyrażam swoje emocje po zajrzeniu na dezajnerską stronę www.amatorlandia.pl

Odciski kaloryfera (erotyk)
Odciski kaloryfera nie są pociskami prodiży,
buraki termoizolacji grają na swych trąbach
gdy odciski gniotą dupy poganiaczy prześcieradeł.
Parowozy lubieżne ścigają się z penisami kurew
co splugawiły swe ręce parafiną golizny chrzanu.
Myśli co się ugięły pod znamieniem ogórków
pobrzękiwały w cieple kartoflanego podniecenia
a kleje niezgody wspięły się na piedestał wytrysku.
To się miało więcej nie powtórzyć - bujda nie akordeon - godzilla
Powtórzy się i ta zaraz ty wrzodzie pożądania
co trwonisz swój adapter lubieżności na puste
zręby lasów popołudniowego onanizmu sadownictwa.
Twe policzki rumiane już są od chłosty bananowego rozporka
w mimośrodzie tańczącego grzywacza powodzi orgazmu.
Tak ja wiem !
Wzejdzie jeszcze opona pokornego Beduina
w trwodze pochwy bratniej rewolucjonistki niewierności.
Wzwody poklasku w pieszczotach się odrodzą na
łonie niesfornego pochłaniacza gry wstępnej gdy
czereśnie podniecenia w pocałunku się splotą
z instrukcją BHP do odkręcania słoików pośladków
a wzwody surówki do golenia namalują rumieńce
podniecenia na policzkach grochówki szczytowania.


sztuka nowoczesna, poezja, Czesław Miłosz, beduini, pustynia, literatura arabska, britney spears
13:06, tytus.de.zoo , Wiersz
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4